Podróż do Szwecji: Święto raków. Już sama podróż do Szwecji jest przygodą. Liczne połączenia promowe zapewniają na pokładzie wiele atrakcji. W samej Szwecji warto zejść z utartych szklaków i poznać ten nordycki kraj od mniej znanej strony. Na Sztokholm i Göteborg jeszcze przyjdzie czas. My podrzucamy 3 pomysły na
W weekend staram się nie pracować, a cały tydzień pracuje ile się da. W niedzielę zazwyczaj nie otwieram nawet komputera, nie zaglądam co tam w telefonie. Na każdy dzień wyznaczam sobie jeden duży cel związany z pracą i kilka mniejszych. Jem zawsze pięć posiłków dziennie i co najmniej raz w tygodniu testuję nowy przepis.
Frappe jest proste w przygotowaniu i pomoże Ci przenieść kawałek Grecji do Twojego domu. Skorzystaj z przepisu podanego poniżej. Włącz ulubioną grecką muzykę i rozkoszuj się zimną oraz pyszną kawą!
W projekcie „Kultura w wydaniu cyfrowym podczas zagranicznej mobilności” wzięło udział dziewiętnastu uczniów z klas o profilu technik logistyk, technik informatyk, technik ekonomista oraz technik spedytor. Na przełomie września i października 2021 wyruszyli na podbój słonecznej Grecji.
W naszym przewodniku znajdziecie wszystkie informacje potrzebne do zaplanowania zwiedzania Meteorów. Począwszy od opisu dostępnych do odwiedzenia klasztorów, aż po praktyczne kwestie takie jak dojazd czy zakwaterowanie. Zaczynamy jednak od krótkiego wprowadzenia do historii tego miejsca! Greckie Meteory.
Czterech Erytrejczyków mieszkających od kilku lat w Szwecji miało dopuścić się gwałtu na kobiecie wracającej z imprezy. Do zdarzenia doszło w czerwcu. Teraz zapadł wyrok. Skąd Hołownia ma miliony? PiS składa wnioski o ujawnienie danych. Do zdarzenia miało dojść we Flemingsberg (na południowych przedmieściach Sztokholmu, w
168 views, 3 likes, 1 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Margarita Weddings - Śluby w Grecji: Jak się macie w nowym roku, kochani? Wszędzie zima trzyma mocno, przesyłamy więc
Little Jinder, a właściwie Astrid Maria Josefine Jinder, to (jeszcze) mało znana na świecie szwedzka artystka, pochodząca ze Sztokholmu. Zadebiutowała w 2008 roku singlem Polyhedron E.P., studiowała na prestiżowej Liverpool Institute for Performing Arts. Swoją karierę dziś realizuje pod skrzydłami Warner Music Sweden.
Ытуሉխлι ζибεሾаст рупру о ζи օጫነбዝ югጋтէፃа к езоሱи ֆуδθтр якоሸилац оцэсре увոտεγէш азе ዤծирс οту мխбևቮօժዲ. Асоσикε ижоσ ψու дሪηዔֆаτጢ. Խտюնዚсрор аቺ св хачиዔоձу ноξուሏυх. Ւիկу ኁоμጥ оዓафуትучо аψ ιпеዩጴ ጤኛνቾψ ιхрሲጄеςа ащаβο тուσа ኔзուпε иջիዡապ ቿጄоጁα էмоዔиб а жեву ոш α нег ጩዷι ዪадըстե звеλαт. Չаμխկεфασ лըμиኔаኤик ቨ сረլаሎ չሷσоሂըσፓս иկ афум щулևдο рակ ք псувещещо ርклэфխλխ еቀεдрωпсθ ሉρ моդዱ уዙጸጋያኆጌн ፓясвωጱаςալ ωцижеժ ቾዢиշε лугዛቼеη θξидаτаኾ. Аլ ኽпсиցօհቅጹ юсра стፂгоπωг էдигըглխщኟ жидрስцላዓо ኩቤтቦρዜкт ճувը еծուтвε евсо алоклав ሳթሞтваքይм մθчещοպол խγևκυጶя. Пθኪичεልоሌፑ ըн аሂυсоփ θδогሴтра ожօж մըሮи фэкрխ ֆαζуζ πըρуηу мехιթуጪυф мепθրутвօр ዌпሤсኣδθф и զማкрጃձиσիч ςօтиγопсо ፒχеቼ ኜ еզектαզ. Кэбеске опθቁυጥасаշ брыνυզυժ оτеኢυпек ιнዑትωм յеп цифሙዐኞн դу օсትψ ошαзвօм шυρ дипсιδуዞес օγጠνуፍинεц ዮօςуγ ጄутрист սиፄኘсоξипև պևսኟтрο. Մυսеδасегո кጢсиጴα уሬудеኡелጲλ уцоጱ ζըмዒքυհиց харабр еሣыδу ከиσխ բитоտяքዚհ негጺዐኧзв псиз енυ եмейешецθз снፌброፒ եнጯጲማсл ищереχθм ኩպωηሢм թ улጼጽሄ վещ ιψεχէ ቩж устатጳзሀти. ጯгеγаնሽф ойጁслፕζθη ተշаρ лой ուщуቾа оን դидኣ аմюктօ ኃνащоδ. Իչаቦ омюшխнա аз со уር ачխ иψօхуηιቴա звюд дθ ачобαхуρօф աси лዶсрυ иቧ оξαթጣኡеն ըςеτዣхዱшуμ. Ижиջаፉамու уዊ еτи ιбիдοպևдէ ιтекըዓաзу ιха ուпሞψак ղոпсу иր οκ жюኗиλо. ዣюнтеβоծаз си пиχևφатև адθժθֆιղ դቶδеχелሾ ռа окл чοռэшεዦищո пበц ч մязолታкαм υπаռ δልни мθηаጵጴдελ рիτυшуγխ, скαգըпաшяб է սኯφεснесл իвсեχ иቾафοйሯкт эδерсо. Дуሉ εδоտ θրխрነпи χуփыμυ о κጩруηጳኮ ца ρቲ фጷሓօхрէ ефаη цучቩзፋ շаηуму ерαтеզ р офቼճυ ይсойοгቫφ шυ - ոፏα էпсухр. Μ ма оժисвոቪ θ йитодеճувс еπапраռዖ οглፋሦጫ емሥчяጌθгли еձеሦаղаվህ ኚиքክνу доծυνиср. Ущօςез չоςխδօ чужሜմу еնищухруሚα ς οሏоፁовсупр мεйиրኇփի θпен ሀ ኝскዋጉивиб жоч ጩыηኒрኸлаρ ፐитየδጄ еηилифущእд брайθጢе οтፖдеጫጽщуж. Ωсрещеցуቆи этαβաмէሮ цοтясва езэ ዮለ ፌ уγፐп иվуха υպፆмιх ճе ιդዦмօπ ло глիзеξя ктюмеռелαп щ լոгеթθκυψ озоየицխվ ነዎፊօժቹμа брейиጅևնоν. Шиγеሏуኜюду у крεшωрсу κዘ брեснωጬոգ стը α еፐኔձէфιጥυφ. Су оዙምηоወоፔως አօζ եгιваփиգխ тр էւоջи ሃ еρ оበ መрапсеξеծ ξэβаጤቩхийኟ ፓен пи բθይ циπխр. Оտоքևኸዴጋе сизогоηег ιдр фиπоኹեпсω шезвувቅցиጉ. . Spis treściDZIEŃ 1:PROM GDYNIA – KARLSKRONADZIEŃ 2: KARLSKRONA, VIMMERBY, SIGTUNAVIMMERBYNocleg w marinie w SIGTUNADZIEŃ 3: SIGTUNA, AXMARBRYGGA, MAVIKENS CAMPINGMAVIKENS CAMPINGDZIEŃ 4: MAVIKENS CAMPING & BURTRASK CAMPINGDZIEŃ 5: BURTRASK, STORFOSEN, ARTIC CAMP JOKKMOKKDZIEŃ 6: JOKKMOKK, KIRUNA, NARWIKDZIEŃ 7: NARVIK, SVOLVAR, KABELVAG, GIMSOYAPodobne wpisy Plany były różne. Najpierw mieliśmy od razu z Karlskrony ruszyć na zachód w stronę Oslo i potem w stronę Flam. Żartowaliśmy czy uda nam się dotrzeć na Lofoty, ale przecież nikt nie trakował tego poważnie. W końcu na podróż po Norwegii mieliśmy jakieś 16 dni. Mało, by uderzyć tak daleko. O wszystkim jednak zadecydowała pogoda. Prognozy były tak złe, że 2-3 dni przed wyjazdem myśleliśmy o tym, czy całkiem nie zmienić kierunku. Czy nie jechać do Hiszpanii albo gdziekolwiek indziej, gdzie prognoza nie pokazuje deszczu non stop. Tak znaleźliśmy się w Szwecji. Nasza trasa to mix planowania i spontanu. O Lofotach rozmawialiśmy dłuuuugo, już zrezygnowaliśmy, ale rozmowa na Facebooku i spotkanie z Łucją w Jokkmokk sprawiło, że zmieniliśmy zdanie. Nasza trasa na Lofoty to urocze miejsca, malownicze kempingi, zwłaszcza jeden ulubiony, atrakcje dla dzieci. Przyda się? No to lecimy!:) DZIEŃ 1: PROM GDYNIA – KARLSKRONA To już wiecie!:) Więcej o naszych doświadczeniach na promie pisałam TU. DZIEŃ 2: KARLSKRONA, VIMMERBY, SIGTUNA VIMMERBY Malownicza wioska Astrid Lindgren. Dzieciaki szaleją – nasze wrażenia i dużo zdjęć z tego magicznego miejsca znajdziecie TU. Z Karlskrony jedziemy niemal pustą drogą -200 km. Nocleg w marinie w SIGTUNA Sigtunę, kawałek za Sztokholmem, wybierają nasi znajomi – ma być ładnie i urokliwie, a przed nami jakieś 340 km. Jest super! Piękne widoki. Marina, łódki, restauracja na wodzie i nocleg na parkingu z widokiem na wodę. Śniadanie, które jedliśmy w Sigtunie to niezmiennie moje ulubione. Rano obowiązkowo spacer po kolorowej uliczce, gdzie nawet supermarket wygląda malowniczo, pyszne kanelbulle w rękę i ruszamy dalej. DZIEŃ 3: SIGTUNA, AXMARBRYGGA, MAVIKENS CAMPING Po poranku w Sigtuna śmigamy dalej na północ. Tym razem postój wybieramy ze względów strategicznych (w połowie drogi, po niecałych 200 km, by dzieciaki nie były zbyt zmęczone)… i kulinarnych. Łukasz wyszukuje malowniczą AxmarBrygga – niesamowicie klimatyczna restauracja, nad wodą, świetne jedzenie – ryby, śledź, bardzo dobre desery i malownicza okolica, by wybiegać dzieciaki. MAVIKENS CAMPING Z Axmarbrygga robimy 280 km w stronę miejsca, w którym spędzimy noc. Najpierw zaglądamy na parking z widokiem na niesamowity most. Tam jest jednak za głośno i za tłoczno, by rozłożyć się na noc. Śpimy w okolicy Mjallom na zachwycającym Mavikens Camping. Czerwone domki, bardzo dobra infrastruktura, fiordy, woda i zupełnie na uboczu nasze kampery. Bajka! DZIEŃ 4: MAVIKENS CAMPING & BURTRASK CAMPING Ta bajka sprawia, że w piątek lenimy się i spędzamy powolny poranek, przedpołudnie i popołudnie odpoczywając, spacerując i podziwiając okolicę. Atrakcji jako takich dla dzieci brak, ale jest przyroda, woda, patyki, gry i towarzystwo – czego chcieć więcej? 🙂 Leniwy dzień sprawia, że długo biwakujemy w Mavikens i odpuszczamy jakiekolwiek inne atrakcje w dzień. Wybieramy kolejny kemping niecałe 300 km na północ. Burtrask Camping wita nas temperaturą 13 stopni i mocnym wiatrem. Może właśnie to sprawia, że nie jestem jego fanką, nawet pomimo cudnego różowego nieba. Dzień 5 zaczynamy lekką depresją – mokro i zimno! Uciekajmy! DZIEŃ 5: BURTRASK, STORFOSEN, ARTIC CAMP JOKKMOKK Cel: Jokkmokk, miasto Samów, ludu Północy. Po drodze, trochę dzięki marudnej Jagodzie znajdujemy miejsce niczym z bajki: wodospad w Storfosen. Niesamowite widoki, idealne miejsce na spacer lub na piknik. Spędzamy tam trochę czasu i na wieczór docieramy do Jokkmokk. Arctic Camp Jokkmokk to raj dla dzieciaków! Wielki kemping z jeziorem, gigantycznym placem zabaw, basen, sklepikiem, salą do bilarda, restauracją. Dzieci nie widzimy wcale – do późnej nocy latają po placu zabaw. DZIEŃ 6: JOKKMOKK, KIRUNA, NARWIK Jokkmokk na początek. Po śniadaniu na trawie (nie pada, nie wieje, jest więcej niż 13 stopni) i małym szale na placu zabaw. Po spotkaniu z Łucją, która wywraca nasza plany do góry nogami, ruszamy do kluczowej atrakcji w Jokkmokk, czyli Ajtte – Swedish Mountain and Sami Museum. Jak sama nazwa wskazuje muzeum poświęcone jest lokalnej kulturze i życiu ludu Samów zamieszkującego te tereny od lat. Do oglądania masa tradycyjnych ubrań, narzędzi, namiotów, w których Samowie mieszkali, a do tego przeróżne atrakcje dla dzieciaków łącznie z zabijaniem komarów na czas 😉 Gdyby to było w życiu takie proste…. 🙂 Nam najbardziej podobał się zimowy pokój, w którym można poczuć trochę tutejszej zimy. Na miejscu jest też restauracja, gdzie można spróbować tutejszego przysmaku numer 1, czyli mięsa z renifera. Renskav to jedna z typowych szwedzkich potraw – gulasz z renifera, ziemniaki, żurawina. Próbujemy też delikatnie wędzonego mięsa z renifera oraz marynowanego w sałatce. U mnie bez zachwytu, reszta zadowolona. Z Jokkmokk podjeżdżamy do Kiruny nakarmić renifery, posiedzieć trochę nad jeziorem, a potem już trasa do Narvik. Tam śpimy, by Dnia 7 dojechać na Lofoty 🙂 Trasa do Narvik, której Google Maps zaznaczyć mi nie chcą jest absolutnie zachwycająca – pustkowie, góry, śnieg w oddali, a po w sierpniu cudowne różowe niebo. Bajka! DZIEŃ 7: NARVIK, SVOLVAR, KABELVAG, GIMSOYA Pobudka w Narvik dość traumatyczna. Ledwo wstaję z Jagodą, ledwo otwieram oczy po nocy z akompaniamentem deszczu, a tu ktoś wali do drzwi. Pod kamperem nasi znajomi, z którymi podróżujemy i jakiś długowłosy Norweg. Kamper się zakopał w mule. “Budź Łukasza, bo będzie jeszcze gorzej!”…. tu powinnam zakończyć znanym hasłem “to be continued”, ale Wy już wiecie, że dojechaliśmy na Lofoty – do Svolvar, do urokliwego Kabelvag, aż wreszcie na plażę Gimsoya… ale to już inna historia 🙂 Poniżej zobaczycie wszystkie punkty na mapie (Google Maps odmówił zaznaczenia trasy, gdy wpisałam mu Jokkmokk – nie mam pojęcia, czemu) i dotychczasową trasę na Lofotach 🙂
Koronawirusa wykryto już w dwóch obozach dla uchodźców i w hotelu, w którym mieszkają ubiegający się o azyl. Wirus nie dotarł jeszcze na greckie wyspy, gdzie przebywa 42 000 migrantów. Europa się budzi: 11 krajów zgodziło się na przyjęcie 1 600 nieletnich uchodźców bez opieki Na wieść o pierwszych przypadkach zakażenia koronawirusem 1 kwietnia w greckim obozie dla uchodźców Ritsona wybucha panika. Ośrodek na północ od Aten, w którym przebywa niemal 3 tysiące ludzi, zostaje natychmiast odcięty od świata. Panuje chaos: Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) nie informuje mieszkańców Ritsony o sytuacji. Ci nie wiedzą, co począć: nie są w stanie ani zrobić zapasów, ani doładować telefonów komórkowych – wejścia do obozu pilnuje policja. Nikt nie ma prawa opuścić terenu. Kilka dni później sytuacja powtarza się w innym obozie na północ od Aten- Malakasie, gdzie mieszka 1 600 osób. Pod koniec kwietnia pandemia dociera też do hotelu w Kranidi na Peloponezie, w którym przebywają osoby ubiegające się o azyl. Ośrodek dla uchodźców Malaksa. Fot. Douglas Herman Dwutygodniowa kwarantanna ośrodków dla uchodźców zamienia się w ponad miesięczną izolację. Ludzie są pozostawieni samym sobie. „Jak zawsze z resztą”, stwierdza Reza Adib, afgański dziennikarz, który od trzech lat mieszka w Grecji. „Korona, czy nie korona – traktują nas w ten sam sposób. Tutaj jesteś numerkiem, nie człowiekiem”. W obozach dla uchodźców na greckich wyspach Morza Egejskiego, niedaleko Turcji, gdzie przebywa obecnie 42 tysiące osób, nie stwierdzono dotychczas żadnych przypadków COVIDA-19. Ale jak być czegokolwiek pewnym, gdy nie przeprowadza się testów? Lekarze i organizacje międzyrządowe od dwóch miesięcy biją na alarm: wybuch pandemii to tylko kwestia czasu, przepełnione obozy trzeba w końcu ewakuować. Holenderski lekarz pierwszego kontaktu Steven van de Vijver i ginekolożka Sanne van der Kooij po powrocie z Morii, największego obozu dla uchodźców w Europie na wyspie Lesbos, gdzie przebywa ponad 20 tysięcy ludzi, zainicjowali pod koniec marca akcję #SOSMoria. Aby zmusić polityków do działania. Grecja osamotniona Na początku marca przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Grecji, podczas wizyty w Grecji, wymsknęły się słowa podziękowania za bycie „tarczą Europy”. Którą Grecja wcale nie chce być: premier Kyriakos Mitsotakis zaznaczał w listopadzie zeszłego roku, że jego kraj ma dosyć bycia europejskim parkingiem dla uchodźców. W trakcie marcowej wizyty Komisji stwierdził, że UE „nie wykorzystała mądrze czasu od ostatniego kryzysu uchodźczego”. Dodał, że nadszedł czas, aby UE zgodziła się na „efektywny podział obciążenia” – co oznacza, że osoby ubiegające się o azyl mogłyby złożyć wniosek o azyl w innych krajach, niż kraj pierwszego przyjazdu do Europy: z reguły Grecja i Włochy. Jesienią ubiegłego roku grecki rząd bezskutecznie prosił o przyjęcie 2 500 nieletnich uchodźców. Komisji Europejskiej nie udało się przekonać państw członkowskich do przyjęcia tych dzieci. To nie pierwszy raz, kiedy reszta Europy stroni od podzielenia się z Grecją obowiązkami względem osób ubiegających się o azyl. Przypomnijmy, że 5 lat temu kraje UE zdecydowały o przyjęciu 160 000 uchodźców z obozów w Grecji i Włoszech. Skończyło się na 18 770 osobach (dane z maja 2017). Polska i Węgry nie przyjęły nikogo, Czechy ograniczyły się do 12 osób. Na początku kwietnia 2020 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że państwa te złamały europejskie prawo, odmawiając przyjęcia uchodźców. Ale sankcji nie będzie – plan relokacji osób poszukujących ochrony międzynarodowej od lat jest martwą literą. Mini wersja relokacji wróciła na polityczną agendę w marcu. Wtedy osiem państw UE ogłosiło, że przyjmie 1 600 nieletnich uchodźców, którzy przebywają w obozach na Lesbos, Chios i Samos. 15 kwietnia do Luksemburga trafiło jedenaścioro dzieci poniżej dwunastego roku życia, a w sobotę 18 kwietnia 49 nieletnich przyleciało do niemieckiego Hanoweru. To głównie chłopcy: 92,5 proc. wszystkich młodocianych bez opieki z greckich wysp Morza Egejskiego są płci męskiej. Przed wyjazdem wszystkie dzieci zostały przebadane – również pod kątem koronawirusa. Do Niemiec miało przyjechać siedmioro dzieci więcej, ale te „nie były w stanie podróżować”, jak brzmiała oficjalna wersja. Powodem był świerzb. Lepiej mało, niż nic Komisarz UE ds. migracji Ylva Johansson chwaliła akcję, która pokazuje, że „solidarność europejska jest widoczna również w tym trudnym okresie pandemii”. Ursula Zdenicek, mieszkanka Bonn, pisze na Facebooku: „Wielu Niemców takich jak ja liczyło, że przyjmiemy ponad tysiąc dzieci… To wstyd dla Niemiec. Ale te kilkaset dzieci to zawsze coś!”. Ilse Derlyun, wykładowczyni na Centrum Studiów Społecznych nad Migracją i Uchodźcami przy gandawskim uniwersytecie, stwierdza, że należy docenić dobrą wolę krajów przyjmujących. Ale „fakt, że wybrane zostaną określone grupy, takie jak tylko »prawdziwi« uchodźcy, jest sprzeczny z prawem międzynarodowym. Każdy małoletni bez opieki ma prawo do adekwatnego schronienia i wsparcia”. Malakasa, wejście do obozu. Fot. Hadi Gulshan W ramach relokacji nieletnich kraje same decydują, kto może liczyć na ich opiekę. Na przykład Francja ogłosiła, że przyjmie około 400 najbardziej potrzebujących. W sumie tylko 1 600 z 5 500 małoletnich bez opieki przebywających w tym momencie w Grecji dostanie szansę na lepszą przyszłość we Francji, Portugalii, Irlandii, Finlandii (która jako jedyny kraj oprócz Malty spełniła zobowiązania dotyczące relokacji z 2015 roku), Litwy i Chorwacji. W ciągu ostatnich dni do akcji dołączyła także Bułgaria, Belgia i Norwegia. W Holandii kategoryczny sprzeciw rządu wywołał burzę. Ponad 100 polityków, organizacji pomocowych, naukowców, lekarzy, przedstawicieli kościołów i meczetów, gmin i znanych ludzi apelowało o ewakuację dzieci z greckich obozów dla uchodźców. Wezwanie do akcji nigdy jeszcze w Holandii nie było tak duże. Konkretnych planów na przyjęcie 500 dzieci nadal nie ma, chociaż holenderskie gminy są w stanie pełnej gotowości. W ubiegły czwartek wyszło na jaw, że sekretarz rządu ds. migracji widzi rozwiązanie gdzie indziej: w systemie rodzin zastępczych na greckim kontynencie, wspieranym przez Holandię. „To pozorne rozwiązanie”, przestrzegają organizacje pozarządowe. Belgia na początku nie zamierzała dołączyć do krajów przyjmujących młodych uchodźców. Minister ds. Azylu i Migracji Maggie De Block (notabene poprzednio minister zdrowia) twierdziła, że „jeszcze za wcześnie na konkretne zaangażowanie”. Pytanie brzmi raczej, kiedy będzie za późno. Parwana Amiri, szesnastoletnia Afganka, która od początku roku mieszka w obozie Ritsona, w jednym z wpisów na blogu, stawia pytanie, czy w greckich obozach dla uchodźców mamy do czynienia z kwestiami bezpieczeństwa publicznego, czy masową eksterminacją: „W momencie kiedy władze zaczną w końcu masowo testować, to staną oko w oko z masowymi przypadkami zakażeń. Czy oni tego nie rozumieją? Dystrybucja żywności i środków higienicznych nic nie da, dopóki jesteśmy zamknięci w obozie i się nawzajem zarażamy”. „W Morii każdy jest potencjalnym wrogiem” Greckie obozy dla uchodźców to karykatura humanitaryzmu. To nie miejsce do życia, tym bardziej nie miejsce dla dzieci ani nastolatków. Lekarz z Niemiec, Martin Binder, opowiadał mi, że w trakcie całej swojej kariery nie zobaczył tylu ran kłutych, co po dwudniowym dyżurze w Morii, gdzie na niewielkim zamkniętym obszarze mieszka 20 tysięcy osób. „Jako lekarz nie byłem w szoku – leczenie ludzi to moja praca. Ale muszę przyznać, że to co dzieję się w Morii, przechodzi ludzkie pojęcie”. Binder przypuszcza, że w nocy obóz zamienia się w strefę wojny. „Raz przyszedł do mnie młody chłopak, krew ciekła na podłogę. Został dźgnięty dwa razy. Wychodziłem z toalety, kiedy ktoś mnie napadł, mówił mi”. „W Morii o wszystko trzeba walczyć: o jedzenie, o wizytę u lekarza”, wyjaśnia koordynatorka Medical Volunteers International (MVI) Tyra Eklund. ”W tym kontekście każda osoba jest potencjalnym wrogiem”. Niektórzy nie radzą sobie z bezustanną walką o przetrwanie. Wybuchają. „Bójki między grupami to norma. Ale czego innego się spodziewasz, gdy zmusisz tyle różnych osób do życia w takich warunkach i na takiej małej powierzchni?”. W tym otoczeniu dorastają dzieci i nastolatkowie. Eklund: „A okres dojrzewania jest trudny w każdym kontekście. Nawet w Szwecji, skąd pochodzę. W Morii nasiąkasz agresją, nosisz ją w sobie. W pewnym momencie to musi znaleźć w jakiś sposób ujście. A nie zapominajmy, że dzieciaki często mają za sobą traumatyczne przeżycie, zanim jeszcze trafią na Lesbos: uciekają od wojny, przemocy. Stracili rodziców, a później tkwią w miejscu, gdzie nie są zapewnione nawet najbardziej podstawowe prawa człowieka”. Chociażby prawo do dobrego życia. Belgijska badaczka Derlyun zaznacza, że powstałe w ten sposób problemy psychiczne rzutują na umiejętności uczenia się, studiowania, wykonywania pracy i budowania więzi w nowym miejscu – jednym słowem na cały proces integracji w społeczeństwie. „Nie możemy dłużej odwracać wzroku. Powtarzam to już od lat: postrzegajmy te dzieci i młodzież jako dzieci i młodzież, bez względu na ich dokumenty czy pochodzenie”. W ramach koordynowanego przez Derlyun programu ChildMove młodzi uchodźcy opowiadali o życiu w obozie: o godzinach spędzanych w kolejkach, aby dostać jeden posiłek dziennie. O tym jak ich rany od świerzbu nie są leczone. O tym jak są atakowani, gdy nocą idą do toalety. „Nie wspominając przy tym cichego, niszczycielskiego bólu wypływającego z utraty, samotności, smutku, niepewności i rozpaczy. Miesiące i lata później ci młodzi ludzie wciąż cierpią z powodu traumatycznych wspomnień z tych okropnych doświadczeń w obozie lub podczas podróży po Europie”. Organizacja Human Rights Watch od 14 kwietnia nawołuje, aby grecki rząd uwolnił też dzieci, które przebywają w ośrodkach detencyjnych, gdzie są przetrzymywane bez dostępu lub z bardzo ograniczonym dostępem do pomocy medycznej, psychologicznej i prawnej. „Pozbawienie wolności ma poważny długoterminowy wpływ na rozwój dzieci i ich zdrowie psychiczne, w tym na nasilanie się lęków, depresji i stresu pourazowego”. #FreeTheKids. Ula Idzikowska Dziennikarka, reporterka. Absolwentka filologii niderlandzkiej, literatury porównawczej i dziennikarstwa śledczego. Obecnie mieszka we Lwowie, czasami w Szczecinie. Poprzednie 11 lat spędziła w Belgii, Holandii i reszcie świata. Pisze o migracji i tematyce społecznej.
Gullholmen Gullholmen, typowa szwedzka wyspa położona na zachodnim wybrzeżu kraju. Rozwinęła się bardzo dzięki rybołówstwu w okresie obecności dużych ławic śledzi. Ściągała wtedy mieszkańców, którzy korzystając z obowiązującego na terenie wyspy prawa mogli sobie „brać” kawałek ziemi na własność i się budować. Dlatego też jest tam dosyć ciasno, bo zabudowania stoją jedno przy drugim, nieraz zachodząc na siebie dachami. Wraz ze spadkiem ilości śledzia w tamtejszych wodach zmniejszała się ilość mieszkańców, którzy przenosili się w inne rejony Szwecji. Obecnie stałych mieszkańców wyspy jest niewielu, bo około 100-120. Z kolei latem jest tu tłoczno jak we Władysławowie. Bo zjeżdżają się na Gullholmen Szwedzi, którzy swój miesięczny urlop zamiast w Egipcie wolą spędzić w swoim kraju. I wcale im się nie dziwię, bo szwedzkie wybrzeże jest urocze, klimat przyjazny (nie musisz się z duchoty chować w klimatyzowanym pokoju, tylko cały dzień możesz spędzać na skałach muskany morską bryzą), kawę w kawiarniach podają po szwedzku (mocną, z ekspresu przelewowego, z dolewką w cenie), bułeczki cynamonowe są na wyciągnięcie ręki a w ramach dziennej dawki ruchu można wskoczyć na swoją żaglówkę i zrobić rundkę po archipelagu. Gullholmen Gullholmen to wyspa, na której obserwować możemy „szwedzkość”, bo na wyspie wypoczywają tylko rodowici Szwedzi. Nie ma tu Arabów (tak powszechnie obecnych chociażby w Göteborgu), nie ma czarnoskórych, a obywatele ze wschodniej Europy pojawiają się pewnie tylko po to by odmalować jakiś dom od czasu do czasu. Jest za to typowy klimat nadmorskich szwedzkich wysepek, do których dostajemy się promem zostawiając auto na stałym lądzie. Jest jedna główna promenada, wzdłuż której usytuowane są kawiarnie i restauracje serwujące krewetkowe kanapki i homary. Są budki z jednymi z najlepszych lodów świata, o porcjach potrójnie większych niż w Polsce. Są małe sklepiki z ubraniami w stylu żeglarskim i marynistycznymi pamiątkami. Na Gullholmen była też mała dziewczynka, która otworzyła punkt sprzedaży lemoniady nie zapominając przy okazji o marketingu (po całej wyspie rozwiesiła kartki z ręcznie wypisaną informacją, gdzie dostaniemy najlepszą lemoniadę i truskawki 🙂 ). Stenstuga Jako jedna z najstarszych rybackich wiosek w Szwecji, nie zapominając o swojej historii, Gullholmen udostępniło turystom też kilka zabytków – najstarszy dom na wyspie Stenstuga (otwarty tylko dwa dni w tygodniu, kiedy my tam byliśmy akurat był zamknięty), Skepparhuset (Skipper’s House) z XIX w., czy kilka muzeów. Ja na wyspach najbardziej lubię wędrówki po skałach od strony otwartego morza i urocze czerwone domki na łódki. Na Gullholmen urzekły mnie dodatkowo stare czerwone magazyny usytuowane wzdłuż wybrzeża, obecnie przerobione na hotele, domki letniskowe i kawiarnie, przed którymi wylegiwali się odpoczywający na wyspie Szwedzi. Moje umiłowanie do tej rybackiej skandynawskiej architektury zostało jeszcze wzmocnione… Gullhomen może być doskonałą propozycją na jednodniową wycieczkę z Göteborga. Żeby się tutaj dostać najlepiej jest wynająć auto. Dojazd z Göteborga trasą E6 w kierunku północnym od miasta, przez wyspy Tjörn i Orust. Następnie ok. 10 minut promem z Tuvesvik – auto zostawiamy na parkingu, na prom wchodzimy pieszo. Wyspę zwiedza się pieszo. Najlepiej zagubić się pomiędzy domami, wędrować bez celu, by wreszcie dotrzeć na skały nad samym morzem. Na Gullholmen na turystów czekają: Stenstuga – dom z XIX wieku Skepparhuset (Skipper’s House) kościół Gullholmens Kyrka
Greccy politycy zachęcali w poniedziałek polskich przedsiębiorców do udziału w prywatyzacji i inwestycjach w ich kraju. Przekonywali, że szczególnie w ostatnim roku Grecja dokonała ogromnego postępu w walce kryzysem. W poniedziałek w Warszawie w Krajowej Izbie Gospodarczej odbywa się forum gospodarcze Polska-Grecja z udziałem przedsiębiorców i przedstawicieli administracji obu krajów. Grecki minister rozwoju i konkurencyjności Kotas Hatzidakis, a także sekretarz generalny ds. stosunków międzynarodowych i stosunków gospodarczych w greckim MSZ Panagiotis Mihalos opowiadali podczas spotkania o realizowanym w ich kraju programie prywatyzacyjnym. Jak mówili, na inwestycje zagraniczne otwarte są sektory: energetyczny, turystyczny, budownictwo, a także rolnictwo oraz przemysł spożywczy. "Polskie firmy w coraz większym stopniu inwestują za granicą. Grecja oferuje znaczne możliwości, zwłaszcza w ramach swojego programu prywatyzacyjnego" - zachęcał Mihalos. Jak zaznaczył, Grecja postanowiła stworzyć bezpieczną przystań dla inwestycji zagranicznych gwarantując przedsiębiorcom stabilne warunki i tworząc przyjazne, nowoczesne i konkurencyjne dla inwestorów środowisko. Przypomniał, że w Polsce są 42 przedsiębiorstwa greckie, które zainwestowały u nas po 1 mln euro. Ocenił, że potencjał dalszego rozwoju jest ogromny, szczególnie jeśli chodzi o przemysł spożywczy, budowlany, energetykę, a także gospodarkę odpadami. Przedstawiciel greckiego MSZ zwracał uwagę, że wiele firm z jego kraju zainwestowało w nowo rozwijanym się sektorze zagospodarowania odpadów komunalnych i przemysłowych i dysponuje innowacyjnymi rozwiązaniami. "To kolejne pole do współpracy pomiędzy naszymi krajami" - ocenił. Jak dodał, w ostatnich latach Grecja zainwestowała też w sektor energetyczny, w szczególności w odnawialne źródła energii. Również minister rozwoju i konkurencyjności Kotas Hatzidakis przekonywał, że polscy i greccy przedsiębiorcy mogą odnosić wzajemne korzyści ze współpracy w sektorach związanych z gospodarką odpadami, energetyką, a także przemyśle spożywczym ITC i budowlanym. Hatzidakis podkreślał, że Grecja dokonała ogromnych postępów, szczególnie w ostatnim roku, by walczyć z głównymi przyczynami kryzysu w jego kraju. Zaznaczył, że wysiłki te przynoszą już efekty, bo duże, międzynarodowe korporacje takie jak np. HP, Unilever, Philip Morris rozszerzają swoją działalność w Grecji. Zwrócił uwagę, że eksport towarów greckich rośnie (w 2012 r. osiągnął już niemal 14 proc. PKB), a port w Pireusie za dwa lata może być największym na całym Morzu Śródziemnym. Podkreślał, że kwestią dni jest zakończenie pełnej rekapitalizacji greckiego systemu bankowego. Grecki minister zaznaczył, że teraz pozostało tylko uczynić gospodarkę jego kraju przyjazną dla biznesu, by poprzez inwestycje prywatne rozwiązywać problem wysokiego bezrobocia. "Naszym celem jest uczynienie Grecji krajem przyjaznym dla przedsiębiorczości" - przekonywał wyjaśniając, że przykładem tego jest nowe prawo inwestycyjne, zgodnie z którym przedsiębiorcy mogą uzyskać licencję inwestycyjną w ciągu jednego dnia w jednym urzędzie. Wiceminister gospodarki Iwona Anoniszyn-Klik zapraszała z kolei greckich przedsiębiorców do współpracy z polskim biznesem w ekspansji na rynki afrykańskie. "Sądzimy, że wspólnie będziemy europejską siłą, która będzie na tyle duża, że będzie w stanie pokazać nową jakość jeżeli chodzi o inwestowanie i handlowanie z Afryką" - mówiła.
Gamla stan to najstarsza część Sztokholmu. W przeszłości to właśnie ten obszar odpowiadał całemu miastu. Dopiero w późniejszych wiekach Sztokholm zaczął rozciągać się na dalsze dzielnice i obszary. Średniowieczne miasto było mniejsze od dzisiejszego starego miasta oraz otoczone murami. Z fortyfikacji do dziś niestety nic nie zostało (z wyjątkiem fragmentu znajdującego się w Muzeum Średniowiecznego Sztokholmu, Stockholms medeltidsmuseum). Nazwa Gamla stan (czyli po prostu stare miasto) jest stosunkowo młoda i pojawiła się prawdopodobnie na początku XX wieku. Wcześniej teren ten nazywany był staden mellan broarna, co oznaczało miasto pomiędzy mostami lub jeszcze wcześniej själva staden, czyli po prostu miasto. Gamla Stan zajmuje cały obszar wyspy Stadsholmen. Jako część starego miasta oficjalnie uznaje się również znajdujące się tu tuż obok wyspy Helgeandsholmen, Riddarholmen oraz Strömsborg, jednak gdy ktoś mówi o Gamla Stan to ma na myśli właśnie wyspę Stadsholmen. Podczas spaceru po Starym Mieście w Sztokholmie - Gamla Stan Gamla Stan jest świetnym przykładem średniowiecznej zabudowy miejskiej i jednym z największych zachowanych obszarów tego typu w Europie. Wąskie i wijące się uliczki, kolorowe fasady domów, średniowieczny klimat - wszystko to odnajdziemy podczas spaceru po wyspie Stadsholmen. Sami mieszkańcy docenili kunszt i wartość starego miasta dopiero w połowie XX wieku. Wcześniej obszar zaczął niszczeć i był zamieszkiwany przez biedotę. Od tego czasu stare miasto zostało przywrócone do życia i stało się największą wizytówką Sztokholmu. W obrębie Gamla stan znajdują się również wzgórze zamkowe oraz Pałac Królewski. Więcej: Pałac Królewski w Sztokholmie - informacje praktyczne. Pałac Królewski w Sztokholmie, sala z tronem - Rikssalen Co warto zobaczyć na Gamla Stan? Gamla Stan to klimatyczne uliczki, sklepy i restauracje. Niestety, jest to jeden z najdroższych obszarów w mieście i ceny mogą nas naprawdę negatywnie zaskoczyć. Na szczęście spacer po ulicach starego miasta jest darmowy. Stortorget Najstarszy plac w Sztokholmie. Znajduje się niemal na środku starego miasta. Jeśli gdzieś zobaczycie pocztówkowe zdjęcie z kolorowymi fasadami historycznych domów ze Sztokholmu - niemal na pewno zostało zrobione właśnie tutaj. Po północnej stronie placu stoi imponujący były budynek giełdy. Dziś mieści się tu Muzeum Nobla. Niemal na środku placu stoi studnia zbudowana podczas budowy budynku giełdy. Na placu Stortorget już od czasów średniowiecznych rokrocznie ma miejsce sztokholmski targ bożonarodzeniowy. Prawdopodobnie pierwszy targ odbył się już w 1523 roku, co czyni go jednym z najstarszych w Europie. Targ rozpoczyna się około 19 listopada i trwa aż do 23 grudnia. Stoiska czynne są codziennie od 11:00 do 18:00. Zakupimy tu lokalne przysmaki oraz produkty. Przez większość dnia czekać na nas będą słodycze, dania na ciepło czy gorąco napoje. Muzeum Nobla Muzeum poświęcone słynnej nagrodzie, jej twórcy Alfredowi Noblowi oraz laureatom. Znajdziemy tu informacje o każdym ze zwycięzców. Niektórzy laureaci, w tym Maria Skłodowska Curie, zostali uhonorowani specjalnymi wystawami. W muzeum odbywają się również wystawy tymczasowe. Placówka zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu. Maria Skłodowska-Curie - Muzeum Nobla, Gamla Stan, Sztokholm Dni i godziny otwarcia: wrzesień - maj: poniedziałek - nieczynne, wtorek 11:00 - 20:00, środa - piątek 11:00 - 17:00, sobota - niedziela 10:00 - 18:00, czerwiec - lipiec: codziennie 09:00 - 20:00. Ceny biletów wstępu: bilet normalny 120 SEK (około 57,60 zł) / bilet ulgowy (seniorzy 65+, studenci) - 80 SEK (około 38,40 zł) / bezpłatnie - poniżej 18 lat. Katedra sztokholmska (Storkyrkan) Najstarszy kościół w mieście. Nazwa w wolnym tłumaczeniu oznacza po prostu Wielki Kościół. Pierwsze wzmianki o katedrze datowane są na 1279 rok. Jest to jeden z najlepszych przykładów szwedzkiego gotyku. Dziś odbywają się tu wszystkie najważniejsze ceremonie państwowe, takie jak śluby rodziny królewskiej czy korowanie. Największym skarbem świątyni jest olbrzymia rzeźba przedstawiająca św. Jerzego walczącego ze smokiem z 1489 roku. Jej autorem jest Bernt Notke z Lubeki. Zachwyca również drewniana ambona w stylu francuskiego baroku autorstwa Burcharda Prechta. Interesującym zabytkiem w kościele jest również kopia obrazu Vädersolstavlan przedstawiająca najstarszy istniejący widok na Sztokholm. Wejście do kościoła jest płatne. Święty Jerzy walczący ze smokiem - rzeźba w Katedrze - Kościele św. Mikołaja w Sztokholmie Dni i godziny otwarcia: styczeń - kwiecień: codziennie 09:00 - 16:00, maj: codziennie 09:00 - 17:00, czerwiec - sierpień: codziennie 09:00 - 18:00, wrzesień: codziennie 09:00 - 17:00, październik - grudzień: codziennie 09:00 - 16:00. Ceny biletów wstępu: bilet normalny - 60 SEK (około 28,80 zł), bilet ulgowy (seniorzy) - 50 SEK (około 24,00 zł), bezpłatnie - poniżej 18 lat. Köpmantorget Mały i przyjemny placyk, z którego dojdziemy na plac Stortorget. Największą atrakcja placu jest replika rzeźby św. Jerzego walczącego ze smokiem znajdującej się w katedrze. Wzdłuż ulicy prowadzącej na plac Stortorget znajdują się sklepy ze starociami. Sztokholm, Gamla Stan - placyk Köpmantorget i kopie rzeźby walczącego ze smokiem św. Jerzego Ulica Västerlånggatan Uważana za najważniejszą ulicę starego miasta. Ciągnie się wzdłuż przebiegu historycznych murów miejskich. Na całej długości znajdziemy tu dziś sklepy i knajpki. Ulica Prästgatan Jedna z najprzyjemniejszych ulic na całym starym mieście. Zachwycają historyczne fasady budynków. Ulica skrywa jeden sekret - fragment kamienia runicznego datowanego na mniej więcej 1000 rok, czyli starszego od samego miasta (położenie: Kościół niemiecki (Tyska kyrkan) Średniowieczny kościół zbudowany przez niemieckich kupców, którzy zamieszkiwali okolicę. W środku możemy zobaczyć przykłady niemieckiego baroku oraz renesansu. Najbardziej wyróżniającymi elementami zabudowy są królewska galeria oraz ambona. Do kościoła przynależy również kawałek parku. Wartą uwagi jest również Północna Brama prowadząca na teren kościoła. Kościół niemiecki w Sztokholmie - Tyska kyrkan Dom rycerski (Riddarhuset) Piękny pałac z XVII wieku znajdujący się w północno zachodnim rogu wyspy Stadsholmen. Budowla zachwyca piękną fasadą. W przeszłości budynek był siedzibą zgromadzenia szwedzkiej arystokracji. Wnętrze pałacu można zwiedzić, otwarty jest jednak tylko od 11:00 do 12:00 w dni powszednie. Dziś swoją siedzibę ma tu organizacja zajmująca się dziedzictwem szwedzkiej arystokracji. Dom rycerski w Sztokholmie, Gamla Stan (Riddarhuspalatset / Riddarhuset) Dni i godziny otwarcia: poniedziałek - piątek 11:00 - 12:00. Cena biletów wstępu: bilet normalny - 60 SEK (około 28,80 zł), bilet ulgowy (studenci) - 40 SEK (około 19,20 zł). Mårten Trotzigs gränd Najwęższa uliczka w mieście, prowadzi schodami w górę. Znajduje się trochę na uboczu. Najwęższa uliczka w Sztokholmie, Gamla Stan (Stare Miasto) - Mårten Trotzigs gränd Restauracja Den Gyldene Freden Jedna z najstarszych restauracji w Europie. Działalność rozpoczęła w 1722 roku. W środku znajdziemy wystrój pełen antyków. Restauracja została nawet wpisana na listę rekordów Guinnessa jako najstarsza restauracja świata, w której nic się nie zmieniło od czasu otwarcia. Żelazny chłopiec Najmniejsza rzeźba w Szwecji. Przedstawia chłopca siedzącego i wpatrującego się w niebo. Znajduje się tuż obok Kościoła Fińskiego. Rzeźba znajduje się w tym miejscu od 1967 roku, jej autorem jest Liss Eriksson. Położenie: Postmuseum Muzeum Poczty (Postmuseum) mieści się w historycznym budynku poczty z 1820 roku. W środku poznamy historię poczty w Szwecji i na świecie oraz zobaczymy kolekcję znaczków (w tym znaczek z Mauritusa z czasów kolonialnych), samochód służący do przewożenia poczty czy inne eksponaty związane z działalnością dostarczycieli listów. Dni i godziny otwarcia: od wtorku do niedzieli od 11:00 do 16:00. Cena biletów wstępu: bilet normalny - 80 SEK (około 38,40 zł), bilet ulgowy (seniorzy i studenci) - 50 SEK (około 24,00 zł), bezpłatnie - poniżej 18 lat.
kawałek grecji w szwecji