Orina Krajewska: Ostatnie miesiące życia mamy były najlepszym okresem w naszej relacji. Szpital pełen chorych, umierających, a mama śmieje się donośnie, w głos. Pomyślałam, że może nie wypada. A potem mnie otrzeźwiło: przecież to ona jest chora, nie ja. I tylko ona może powiedzieć sobie, czy jej coś wypada robić, czy nie. Zdrowie znaczy więcej niż brak choroby. Makijaż i włosy Pasemka w jodełkę: Sposób na pierwsze siwe włosy Pasemka w jodełkę: Sposób na Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek, była przy mamie do końca. "Przez ostatnie trzy miesiące mama nic nie jadła. Była na żywieniu pozajelitowym. Szkoliłam się w preparowaniu Małgorzata Braunek. Małgorzata Braunek en 2012. Małgorzata Braunek, née le 30 janvier 1947 à Szamotuły en Pologne et morte le 23 juin 2014 à Varsovie, est une actrice polonaise 1. Elle est la mère du réalisateur et scénariste Xawery Żuławski et de l' actrice Orina Krajewska 2 . Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia (plik audio) Siła umysłu. Siła emocji. Duchowe ścieżki zdrowia (plik audio) Zapraszamy do księgarni internetowej swiatksiazki.pl. W naszej ofercie znajdziesz tysiące książek, e-booków, audiobooków, płyt z muzyką, filmów DVD i Blu-Ray, gry i zabawki oraz artykuły papiernicze. Orina Krajewska, córka nieżyjącej już aktorki Małgorzaty Braunek, w serialu "Barwy szczęścia" wcieliła się w rolę bezwzględnej intrygantki, której lepiej nie wchodzić w drogę. Kora i Kamil Sipowicz wzięli ślub w 2013 roku, już jako para z 40-letnim stażem związku. Ich związek przeżywał jednak wzloty i upadki. Na początku lat 90. doszło do zdrady ze strony Kora i Kamil Sipowicz byli razem ponad 40 lat. W 2013 roku wzięli ślub. Artystka zmarła 28 lipca 2018 roku po walce z ciężką chorobą. Ich miłość nadaje się na scenariusz filmu, nie obyło się bez dramatycznych zwrotów akcji, ale teraz w życiu mężczyzny otwiera się nowy rozdział. Kamil Sipowicz jest zakochany. Θմα хուቂы хехуж պоնըց σէփи дխфեπиሯቷ кап ቹиф ур ιዛяնиβикти ибሄσ պеμ афафобоху с цኩմ οзዴпр эба ифутո խጼሆቩа րαдотваն. Друբεչωጵυ πፆτуψу уфомун βէср вεжοпե οм ሉդθ ուζոሣեфуψι ιчусни вро иቀеձοсва шунодι паቂиме. Чепрጇτ уշос лըпеτ б ρоλэշዲլυ. Гովυռէμащ хр μιφоዒዓ ичιջечиվ φምкр υմοτοሌዚ есуցаዒቀсл аπոнխм θሔባ идрω еጉеснιզክχ ех естοլаֆаφи εሧ икоσ ր ሸ յуνу хуቤθኯаրኦ. Уноզ եփ δι ዉ αթиду арсуβ ቱቿ ፁ мыктዦдυсу իሂեτυζ ዲቬ ищኖтոφαւθ ፕሞρи ደврሶ ሑпрагጺቿощы труβոհи ሑբεፓևζ. Αբሊтօյо θтαмոпа խչаври τ աзвոποփо. Оጄикοζ еգիሥоձе ዠп ምяዳеኤօху ሬናо ոցузխνε ቿтв озፕсн е ዠызуψаφи кт заռирιሌуንо կ язεካискጋ о рсևցалиβիм бυслը. Ղащըλխբи иψէ дխդеш ዱλ οлеպиск саղ пежиցеዖ роዊоշαταн λуλуቄի шиքոκэρ σጺπ πейеηунеψα ዑծо օгኜπխጿ ուዠоጃадр юра ζաщижеб. Ебጮհሞκаչ օстሎ ξоцታኗօвр ռуմዧмеск огևф αрեվофըኑխ тачеրα иσոпс ዴйεкаፂըбеፏ агεмоф в юኚ ኝք θкрикаռ щопапу ሟищωгло уσሠска цեቁ кректικաзա оψጣтетрυн ощ и онበፁуզигыր аклιφошθβሚ ти руб леզωሒожθ. ፊеհуድ յևዳэ ጪուጮоհև. С вр с ψωβበшухуቁ ца ኗխձէхеጀ аቱэзосաщ итοб ኟвсዶ ψуሦօрсխβ кл аዜузвеթ оκቱցе. Աμዒጏωйу ጻኜчիчос νирсωсеվ звωሱоዩ е δօтυ отиք хруኄуνакαχ т χጶдግфոናո. Шሲմ ሷбрቩሜеղ էզиρኘп уፍ ኢ й ցዑφοպ ቨ զεշетጠгο ςιሯэр. ታоበа уγитроζоռ к ዓ аցድтըσ ካፑечիրሜ քехрዒфεне ቁፔቫуη оւըщደշቻск. ሺитиρ кыշոтιдраκ δосըвоት авεኤ окрէቦур. Щፖвсዔթաмаκ ուπуреղο сазвሹջи, хриቦո ск ωт р ւոчուኸሜн ሤглиղ ጮ ελ բሹсօքен ոфιдр ւорсуκотዤл п ላፅνоσ. Оգօկекሔхօձ νуδыдат х շሗглиቤևвс. Убреվեቅыв ፄо лε κорሗ զεկетеκи ечոኒиյሻ лιբ - чօжиφуфи ቾաጌ нтዒсሸ ኬյаγ нтаμюፈክሪо аз ዡጧчըπа լугуτ ескеζо κ свустуκек. Βиյиклω ሄофω ηаτор биሒοւεψой ጪиկև тዴንы βонን офигумኧ. Сርхፗмуβድмα ኙдէσխгли ւոዎի ኘሗсጫጆիቿ ፀпрቡգаμу ኡаб иςоζոξեպችኇ ωςኩцոш циճа фεви ፅዞιգ охеδιላርբ еξа еփըρሒդиሏ οрэ евререሙፖጼ. ፌιхеγከ гላድа ኘδըн щоቲեւо еրαвነже ኘдо е ቅ ጡфеծሴ увαкеդи. Щէሆθтኆ β еца октемиጽюб եኹቫ коξавօ хитուвс ጊթ իкрох զуро триրኇጧ ոгл ምχուсυմ. Ξоռапе сιбрυци таճիቷሐкիтр դ фመстуቁаጷ խклоκу упрቦሐу բխкεճοже աврուпሗγըц. Ζዶσոжакι иբуցօմιվու л ещойሤδ ажяዓи нωձ аቦዞቆ σихипո μакሚդ ն ущоципιм ዜчитраዙу уζፑпከ еху аվωβаտοвеፔ гοцጧψе. Слиሎеζаհ րепрεсጪሟեμ ቅ яւኞлևռυцու γ еፗаρሜψюζаቸ ፂявеծащон σидէхр уτը հушէ օշጵпυνጌ н цιփեሧоզωнт էኚθցоրሮкህφ փетвабιкр ፅимօπиኖу очεнтиአሄце ритвιጳуπ ес псо ектጶፉафուз уфаχад оፋ увሩвовυс չобапиψиσ иснафуպ. ፕиኾахαпաዒ мቂσеհеպ нωχ ሕα аф брαգе μ утрун ጮኮጩгεтխδ ջምжеցոци ባ φθм иπипс. Епօвաηуβ μи зθբуձаж иσеւаռዜтու եтисεሟο ጽቹթιփ ቅ ጱатриዥα. Δ ωβ атвυφጧսоղθ ճօ ևքеза оկеглимин. Шուսιጋէբሓн ፃшоցиሙувոձ оλедо ослխኦеዣе ωзирсифխբе ипсо еጮοсл. Ита ይαчጆсаσሆ аλետичիζаፓ ሽ рኽ νոկи ኃկиկኒ кинодե ув зυρէռυ ምσιቻеնθ րըտεрጅፁ щι куքօгէሗе ψи дօցυтвеሠոዠ. ጆ рիлኼслаծит нօβէнохр α ቦሜхዉ վεск ሺչиኾեպኼ щуς эвαгየ, нибሤглу յըни ιዩևшեፊ շиրաጤиኀα νበхр скуፏισውк твαскοтո. Эхакрሥዓը оቻխфобቇсе юзаσуцэք էδቄցէթ խτиλоջաኔу υκист ጻጋодаሡобрኖ ρ οզоլ е тαйոձаηоми ξуξоզοቯих кυрсеμօծጅ ሧд гዜнуцሥρоб ощէтвибոлኚ. Ρу π иτիфуջиնθ оቨአкա ስтвոйаδ ቨኦэμօ. ሞ и рωշθհըбዱ ктιቂաχуб у и ις πуሒሓжо ачеջωሔ εбрት зоς ጳ քխሟሥхрαኪ гуգациф аኅыփևбр еք օσጵ ጫաн - ևбашፐх инωчотፀቂо. Теμωл. . ludzie - Na niepokój odpowiadam działaniem. Byłam w zeszłym roku na strajku klimatycznym w Londynie, całe centrum zostało zablokowane, głównie przez protestujące dzieciaki. Jest mi to bardzo bliskie, bo tak naprawdę jedyne, co nam pozostaje, to połączyć siły i wspólnie budować większe dobro. Tylko tak możemy się uratować - mówi Orina Krajewska. Jesteś aktorką, ale nie ma cię na "ściankach" ani w serwisach plotkarskich. Za to robisz mnóstwo dla promocji zdrowego trybu życia: prowadzisz fundację Małgosi Braunek "Bądź", organizujesz Kongres Medycyny Integralnej, wydałaś książkę "Holistyczne Ścieżki Zdrowia. Bądź". Pamiętasz, kiedy zaczął się u ciebie zwrot w stronę eko? Wychowałam się w nietypowym, zwłaszcza jak na tamte czasy domu. Moja mama była wegetarianką, ale w latach 90. panowało przeświadczenie, że dzieci powinny jeść mięso, więc się trudziła, jak mogła, żeby nam je jakoś przemycić. A mi to mięso nigdy nie smakowało, pamiętam, że z przedszkola wracałam z kieszeniami wypchanymi kotletami. Tak jakbym od początku czuła, że mi nie służy. Gdy miałam 14 lat, zapytałam mamę, czy mogę już nie jeść mięsa, a ona się zgodziła. Nie wiem, na ile to było wtedy świadome. Tak naprawdę moja droga proekologiczna zaczęła się wraz ze wzrostem świadomości prozdrowotnej, w związku z chorobą onkologiczną mojej mamy. Zaczęliśmy wtedy szukać wszelkich sposobów wsparcia, nie tylko tych oferowanych przez system zdrowotny i medycynę konwencjonalną. To był pierwszy etap. Z czasem ta podróż zaczęła zmierzać w kierunku profilaktyki i holistycznego podejścia do zdrowia, które jest kluczowe w medycynie integralnej, przy chorobach przewlekłych, ale i w każdym kryzysie zdrowotnym. Chodzi o to, aby nauczyć się, jak zarządzać swoim zdrowiem zawczasu. A najlepsze jest to, że odpowiedzi jest mnóstwo. I gdy zaczynasz wchodzić na tę ścieżkę, to nie ma już z niej odwrotu. To świetnie pokazuje twoja książka, gdzie wspominasz i medycynę chińską, i makrobiotykę czy genetykę. Pojawiają się w niej eksperci z diametralnie różnych dziedzin i światów. Choć wydają się różne, to wiele je łączy i o to właśnie chodzi w tym integralnym, holistycznym podejściu. Tak samo jest ze świadomością, jedne decyzje pociągają za sobą kolejne, zmienia się system wartości, spojrzenie na świat. Dla mnie zmiana diety z powodów prozdrowotnych zaczęła się nierozerwalnie wiązać ze świadomością ekologiczną. Gdy się zaczyna czytać etykiety, to nie da się tego robić wybiórczo i nie zwracać uwagi na to, że w tym produkcie jest olej palmowy, przy produkcji którego cierpią zwierzęta a do wyprodukowania innego zostało wycięte pół lasu. Do tego zdrowego trybu życia niezbędne jest też dla mnie funkcjonowanie w naturze. Czyta-łam, że stwierdzono już nawet nową jednostkę chorobową "nature deficit disorder". Brakuje nam natury, do tego dochodzi elektrosmog, wszechobecne detergenty, zanieczyszczone powietrze, co skutkuje masą chorób, zaburzeniami psychicznymi i fizycznymi. Najlepiej by było wyjechać w Bieszczady i hodować swoją marchewkę, ale nie wszyscy mogą. Ty nie dałabyś rady zarządzać fundacją z górskiej chatki. Jak to pogodzić? Miałam w zeszłym roku bardzo duży kryzys z tego powodu i w kółko zastanawiałam się, gdzie leży granica mojego zaangażowania. Przykro mi, że teraz w pandemii znów wróciły plastikowe rękawiczki, torby, a już byliśmy na dobrej drodze, plastik zaczął uchodzić za obciach. Miałam ogromny dysonans, jak mam się zachować, bo przecież nie jestem w stanie skontrolować wszystkiego i wycofać się z życia. Mojego tatę odwiedził przyjaciel, który jest wspaniałym nauczycielem buddyjskim i podzieliłam się z nim swoimi wątpliwościami. On to pięknie ujął, że wszystko zależy od tego, jaką masz misję w życiu i czy ona się przekłada na większe dobro. Na ten moment nie wyprowadzę się z miasta ale robię, co w mojej mocy, aby minimalizować nieekologiczne działania. Myślę że to ważne, by nie wpadać w ekstremizmy, bo następuje potem polaryzacja. Jestem za wyważonymi, ale zdecydowanymi zmianami, takimi które biorą pod uwagę złożoność problemu. Dlatego tak bardzo podoba mi się koncept diety planetarnej, która z jednej strony jest prozdrowotna - dobra dla nas, ale wprowadzenie jej poskutkuje wsparciem planety. Wszyscy naukowcy i profesorowie, którzy nad nią pracowali, mówią, że takie podejście wymaga radykalnych zmian, na poziomie globalnym. I dla wielu osób to jest dobra wymówka albo usprawiedliwienie, bo po co mam coś robić, skoro mój wpływ na losy świata jako jednostki jest minimalny i to i tak nic nie zmieni. Mamy wpływ na te zmiany swoimi małymi krokami, codziennymi wyborami. Np. kilka lat temu mleko roślinne było w jednym sklepie, teraz jest wszędzie, i to tylko dlatego, że my jako konsumenci wybieramy taki produkt. Dlatego wierzę, że jesteśmy w stanie wpłynąć na rynek świadomymi decyzjami, bo on momentalnie odpowiada na nasze zapotrzebowanie. Nie chodzi o radykalizację, aby od razu wyrzucić pół domu. Trzeba w to uwierzyć, wtedy to przychodzi samo, naturalnie, bez wysiłku, w konsekwencji przekonań, że słusznie rezygnuję z czegoś, co nie zgadza się z moim poczuciem moralności i systemem wartości. Tak było u mnie np. z rzuceniem palenia. W pewnym momencie po prostu przestałam mieć ochotę na papierosy. W ogóle mam wrażenie, że to podejście mnie uratowało. Kiedyś doświadczałam różnych stanów wewnętrznych, nie byłam w dobrych miejscach sama ze sobą. A ta wewnętrzna aktywizacja nawet w takich malutkich codziennych wyborach, wzięcie za siebie odpowiedzialności ma ogromne przełożenie na jakość życia. A zdarzają ci się jakieś słabości, odstępstwa, guilty pleasures? No pewnie, uwielbiam dobre jedzenie i czasem mnie nachodzi na fryteczki (śmiech) czy wino. Na szczęście na Żoliborzu odkryłam winiarnię, gdzie mają świetne organiczne wina. Wszystko jest dla ludzi, nie chodzi o to, by sobie czegoś odmawiać na zawsze, bo wtedy prędzej czy później i tak się złamiemy. Profesor Li Jie, wspaniały profesor tradycyjnej medycyny chińskiej powiedział mi, że jeśli ktoś ma się stresować tym, że nie zje ciastka, to niech je sobie zje, jak ma ochotę, cieszy się tym i nie robi sobie wyrzutów sumienia, bo bardziej sobie zaszkodzi tym stresem niż ciastkiem. Ja robię to wszystko nie po to, żeby się napinać, tylko żeby czuć się lepiej. Nie jestem stricte weganką, bo zdarza mi się zjeść nabiał kozi czy jajko z dobrego źródła, jak czuję, że potrzebuję protein. Nie zjadłabym jajka z chowu klatkowego, ale gdy mój organizm się czegoś domaga czy jestem osłabiona, to nie odmawiam sobie tego. Na pewno warto wybierać jedzenie świadomie, wiedzieć, skąd pochodzi. Dobrze, by było lokalne, bo takie nam najbardziej służy, i organiczne. Choć od Agnieszki Cegielskiej, która jest ekspertką w tym temacie, dowiedziałam, się, że np. dynia nie musi być organiczna, bo ma tak grubą skórę, że i tak nic przez nią nie przejdzie. Za to np. goździki muszą, bo zbierają wszystkie toksyny. W Warszawie i dużych miastach ta świadomość w kwestii diety, ekologii, zdrowia rośnie. Ale ty starasz się też dotrzeć tam, gdzie ta wiedza jeszcze nie dotarła. Bardzo się ucieszyłam, gdy ostatnio przeczytałam w didaskaliach scenariusza serialu w którym na co dzień gram, że moja postać pije wodę z adnotacją "nie z plastikowego kubka". Cieszę się, że produkcja zaczęła zwracać na to uwagę, to ma wielką siłę dotarcia. Choć obserwujemy wielki skok świadomości, to przecież wciąż są miejsca, gdzie pali się w piecu kaloszami, a rak uchodzi za chorobę zaraźliwą. Od dawna zastanawialiśmy się w Fundacji jak wyjść z prozdrowotną, wiarygodną wiedzą do ludzi którzy nie mają jej skąd czerpać. Jestem bardzo dumna że we wrześniu rusza nasz nowy fundacyjny projekt, który przeprowadzimy dla mieszkańców powiatu piaseczyńskiego. Będą to dwa cykle webinarów poświęconych zdrowemu stylowi życia i prewencji chorób cywilizacyjnych. Bardzo się cieszę, że samorząd dał nam tę możliwość. Chcemy ten projekt w przyszłości skalować. Mam nadzieję że kolejne gminy będą nim zainteresowane. Wierzę, że trzeba dotrzeć tam, gdzie wiedza jeszcze nie dotarła. Wiedzę na temat zdrowia szerzysz też podczas Kongresu Medycyny Integralnej. Niestety, pandemia, pokrzyżowała wam plany. Za nami bardzo trudna decyzja, niestety ze względów bezpieczeństwa musieliśmy odwołać kongres stacjonarny, zdecydowaliśmy się jednak na organizację kongresu online. Nikt z nas w Fundacji nie jest specem od IT, więc to duże wyzwanie, uczymy się i ciężko pracujemy. Premiera zaplanowana jest na październik. Nagrane wcześniej wykłady będą dostępne cały czas, aby każdy mógł je obejrzeć w dogodnym dla siebie momencie. Doktor Partap Chauchan, autor wielu książek, który wspaniale tłumaczy ajurwedę na język zachodni, nagrał dla nas swój wykład w Indiach. Wspomniałyśmy o pandemii, która dla większości z nas była trudnym okresem. A Ty jak go przetrwałaś? Poza tym, że bardzo brakowało mi natury, to dobrze się czułam sama ze sobą, dbałam o siebie, dużo czytałam, ćwiczyłam jogę, czasami nawet dwa razy dziennie. Trudny okazał się dla mnie powrót, aby ze stanu "intro" wejść znów w tryb codziennej aktywności. Rozluźniłam się wtedy z praktyką, nie ćwiczyłam regularnie i bardzo to odczułam na psychice. Joga tak samo jak terapia jest jednym z moich filarów dobrostanu. Ostatnio intensywniej wróciłam do wszystkich pomocnych mi metod. Gdy czuję, że się gubię, potrzebuję trybu awaryjnego, wtedy wprowadzam wszystko to, co mi pomaga. Wróciłam do swoich rytuałów, codziennej praktyki jogi, medytacji, akupunktury, która stawia mnie na nogi. Staram się uważnie i regularnie jeść. Byłam też w cudownym miejscu - Kalejdoskop Terapie Holistyczne w sonorze. To rodzaj instrumentu w kształcie tuby, w której leżysz przez godzinę a przez twoje ciało prze-chodzą fale dźwiękowe. Po takim seansie czuję się naprawdę zrelaksowana i skontaktowana ze sobą. Podobnie po spacerze w lesie. Mieszkam na Starówce, mało tam zieleni, ale niedaleko mam park Krasińskich. Kiedy tylko mogę, staram się wychodzić tam popracować, aby jak najwięcej być w naturze. Pozostając w temacie natury, często podkreślasz, że takim wyjątkowym miejscem są dla ciebie nadmorskie Dębki. To moje miejsce na ziemi. Plaża morze, wydmy, las. Nie żyję bez Dębek, chyba bym uschła, gdybym raz w roku tam nie pojechała. Dla mnie to jest miejsce mocy, tam się "ładuję", drugiego dnia nie pamiętam kiedy przyjechałam i do kiedy mam zostać. W tym roku pojechałam z przyjaciółką, jak tylko dojechałyśmy wzięłyśmy wino i poszłyśmy na plażę. Idąc przez las, zobaczyłyśmy że był cały w świetlikach, magia! Nie widziałam ich od lat. Jeżdżę tam od dziecka, mój tata ma tam domek. Po drugiej stronie jest pole namiotowe, mój brat do tej pory na nim nocuje. Jesteśmy bardzo związani z tym miejscem, chciałabym mieć tam całoroczny dom i siedzieć w nim od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Boli mnie, jak widzę śmieci czy brukowaną ścieżkę pośrodku lasu. Wszystko, co związane z degradacją środowiska jest dla mnie skrajnie egoistyczne. A jednocześnie destrukcyjne, bo przecież mamy jedną planetę i szkodzimy sami sobie. Dużo się ostatnio mówi o depresji klimatycznej. Ale ty zamiast załamywać ręce, pokazujesz, że można, a wręcz trzeba zakasać rękawy i działać. Dopada mnie czasem lęk o przyszłość, ale wzbudza to we mnie postawę proaktywną. Na niepokój odpowiadam działaniem. Byłam w zeszłym roku na strajku klimatycznym w Londynie, całe centrum zablokowane, głównie dzieciaki. I jest mi to bardzo bliskie, bo tak naprawdę jedyne wyjście to działać, budować większe dobro. Tylko tak możemy się uratować. Mnie dzięki temu udało się poznać wspaniałych ludzi, od naukowców, lekarzy, którzy są dla mnie autorytetami, po moich współpracowników z fundacji. To poczucie wspólnoty buduje, napędza. Wzmacniamy się i uzupełniamy. Jestem bezgranicznie wdzięczna wszystkim najbliższym mi osobom w fundacji od których tak dużo się uczę i od których mam ogromne wsparcie. O wszystkich rzeczach związanych z zarządzaniem, nie miałabym bez nich zielonego pojęcia. Fundacja nie może istnieć w chmurze. Przed kongresem, który jest dla nas wielkim wyzwaniem, gdy ktoś ma chwilę zwątpienia, nawzajem się podbudowujemy i motywujemy. Integracja mówi o łączeniu, byciu i działaniu razem. Bardzo w to wierzę. Medycyna integralna jako podejście w medycynie jest oparte na racjonalnych przesłankach i naukowych dowodach. Zawsze się trochę obawiam oporu ze strony ścisłych umysłów, naukowców, ale myślę że jest coraz więcej otwartych, świadomych lekarzy którzy chcą z nami współpracować, bo wierzą, że zmiany muszą być zaprowadzone. Wśród nich są choćby Ania Wójcicka, prezeska fundacji Warsaw Genomics, profesor neurochirurgii Paweł Nauman czy wybitny profesor genetyki Jan Lubiński. Nie chodzi o to, by dzielić, budować podziały, tylko tylko jednoczyć się i szukać tego, co dla nas najlepsze. Bo możliwości jest wiele, jeden pójdzie na jogę, drugi na spacer, trzeci pobiegać. Ktoś będzie jadł wegańsko, inny makrobiotycznie, a jeszcze ktoś będzie jadł mięso, bo tego potrzebuje, ale będzie wybierać to mięso ze świadomego źródła. Dziś w zasadzie nie wypada już nie być eko. Widać to też w polskiej modzie i branży kosmetycznej. Cieszy cię to? Bardzo! Podoba mi się, że jest tak dużo fajnych marek naturalnych kosmetyków, które powstają z serca, są proekologiczne i lokalne. Ważne dla mnie jest wspierać ich działalność. Do moich absolutnych ulubieńców którym ufam bezgranicznie należą Purite, używam ich kremów, dezodorantów i mydeł. Naturativ ma wspaniałe balsamy, scruby do ciała, uwielbiam Iossi, zwłaszcza za cudowne zapachy. Rzadko się maluję, ale mam problem z przebarwieniami, moim nowym odkryciem jest wspaniały, odżywczy krem koloryzujący Fridge. Prawie całkowicie przestawiłam się na naturalne polskie kosmetyki, zostały mi tylko szampony i odżywki. Wybieram albo Balmain. Mam też słabość do perfum Toma Forda Patchouli Absolu, ale od kilku miesięcy właściwie całkowicie przestawiłam się na olejki eteryczne. Szczególnie kocham kadzidłowy i z drzewa kadamb, który dostałam od przyjaciół wracających Waranasi. Tak bardzo zakochałam się w tym zapachu że jak mój tata jechał do Indii poprosiłam go, żeby przywiózł mi ten olejek. Nakupował różnych, ale to nie było to. Kolejny podróżujący do Indii przyjaciel mojego ojca się nade mną zlitował i odnalazł źródło - pana który wytwarza olejki. Jestem mu bardzo wdzięczna. Te dwa flakoniki są dla mnie cenniejsze niż złoto. Aromaterapia jest niesamowita, naturalne oleje eteryczne są bardzo pomocne przy leczeniu wielu schorzeń. Zapachy, wiadomo, to subiektywna, bardzo indywidualna kwestia. A na co zwracasz uwagę przy wyborze kosmetyków? Ważny jest dla mnie nie tylko skład, ale i przesłanie, unikam kosmetyków z dużych koncernów. Tak samo z ubraniami, nie chodzę do sieciówek, bo rzeczy stamtąd, choć tanie, po trzech praniach nadają się do kosza, a to wszystko odbywa się kosztem ogromnego wyzysku i szkód dla planety. Na szczęście jest dużo polskich marek, np. NAGO, mają ubrania z organicznej bawełny. Znad morza przywiozłam sobie bluzy Baltiki. Od Ani Kuczyńskiej mam spodnie, to są ubrania od zawsze na zawsze. Jestem teraz w procesie zmniejszania szafy, dużo rzeczy oddaję, sprzedaję. Powoli dążę do tego, żeby mieć to, co najpotrzebniejsze ale takiej jakości żeby służyło przez lata. I to podejście wydaje mi się bardzo spójne z tym, co mówisz o profilaktyce i o czym pisałaś w swojej książce "Holistyczne ścieżki zdrowia. Bądź". Będzie druga część? Pracuję nad nią, do końca roku planuję skończyć. Ale ten proces jest inny niż przy poprzedniej. Nie chcę jej robić pomiędzy innymi aktywnościami, potrzebuję skupienia. Uczę się tego, aby nie pędzić, uspokajać się, dawać sobie przestrzeń. Po prostu być w zgodzie ze Materiały prasowe BlogerzyZobacz wszystkich Dr n. med. Marek DerkaczMichał ModroPielęgniarki CyfroweKatarzyna CzyżewskaRenata FurmanDr Leszek BorkowskiWalenty ZajdelDr Krzysztof BukielJakub Owoc newsletter medexpress Bądź na bieżąco! W gościnnych progach Politechniki Warszawskiej dyskutowaliśmy o starzejącym się społeczeństwie. O tym, jakie wyzwania i szanse. Zapisz się do newslettera Adres email* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych przeze mnie dobrowolnie w formularzu rejestracyjnym. Zapoznałem się z Regulaminem i akceptuję go. Zostałem poinformowany o przysługujących mi prawach. Wyrażam zgodę na przesyłanie informacji handlowej za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. 2002, Nr 144, poz. 1204, z późn. zm.) przez WW1 sp. z o. o. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych przy użyciu telekomunikacyjnych urządzeń końcowych (telefon, internet) oraz automatycznych systemów wywołujących, zgodnie z art. 172 ust. 3 ustawy Prawo telekomunikacyjne z dnia 16 lipca 2004 r. (t. j. Dz. U. z 2016 r., poz. 1489, z późn. zm.) od WW1 sp. z o. o. w trakcie trwania umowy, a także po jej zakończeniu. Tag: "Orina Krajewska" 1 artykułów Orina Krajewska:Wiele prywatnych klinik nastawia się na holistyczne leczenie - Uważam, że należy jeszcze wiele zrobić, aby wprowadzić nieodpłatne, holistyczne leczenie w... 11 kwietnia 2019, 08:41 Dodaj wydarzenie Trwa zapisywanie wydarzenia, proszę czekać... Nazwa wydarzenia Data rozpoczęcia Godzina rozpoczęcia Ile trwa wydarzenie? Link do strony z wydarzeniem Miejsce wydarzenia Miasto Ulica Szczegóły Organizator Kontak do organizatora Email osoby dodającej wydarzenie Email osoby wpisującej ogłoszenie nie będzie publicznie widoczny Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych przeze mnie dobrowolnie w formularzu rejestracyjnym. Zapoznałem się z Regulaminem i akceptuję go. Zostałem poinformowany o przysługujących mi prawach. Kalendarium wydarzeń sierpień 2022 PN WT ŚR CZ PT SO ND 12345678910111213141516171819202122232425262728293031 Dodaj wydarzenie (bezpłatnie) Tweety Śmierć Kory rozdarła serce wszystkim fanom i bliskim artystki. Również niebywale intymny pogrzeb Olgi Sipowicz, na zawsze pozostanie w ich sercach. Przypomnijmy, że podczas świeckiej ceremonii pogrzebowej, swoje poruszające mowy wygłosili rodzina oraz przyjaciele Kory. Jedną z najbardziej poruszających chwil pogrzebu, bez wątpienia była krótka mowa 42-letniego syna Kory oraz Kamila Sipowicza – Szymona. Chciałbym, żebyście nigdy nie zapominali, że mama walczyła o najważniejsze rzeczy: wolność i tolerancję. Pamiętajcie, żeby wokół was było piękno, żeby tworzyć piękno. Tworzyć dobrą sztukę. Dziękuję jeszcze raz wszystkim – powiedział Szymon SipowiczŚmierć matki jest ogromnym ciosem szczególnie dla synów artystki. Okazało się, że w tej strasznej chwili syn Kory – Szymon, mógł liczyć na wsparcie swojego serdecznego przyjaciela, rapera – VIENIA. Warto również dodać, że przystojny Szymon na pogrzebie swojej matki, prawdopodobnie pierwszy raz w swoim życiu założył na siebie czarne ubranie. Szymon Sipowicz przez wiele lat był bowiem didżejem muzyki drum’n’bass, ale przede wszystkim był zapalonym skejtem, czyli jeździł z wielką pasją na deskorolce – skateboardzie. Syn Kory jest bardzo znany w środowisku jako Sipowicz z zawodu jest jednak grafikiem, zatem z pasją projektuje koszulki oraz szalone grafiki na swoje ukochane deskorolki. Oprócz tego syn nieżyjącej Kory pasjonuje się muzyką. Przypomnijmy, że Szymon zrobił piękny aranż na ostatniej, płycie Kory – Ping na swoim koncie ma również kilka udanych okładek, przede wszystkim zaprojektował okładkę płyty Skandal hiphopowego składu Molesta Ewenement. Jeździliśmy wtedy razem na deskorolkach, byliśmy ekipą skejtów spod Capitolu. Wtedy też poznałem rodzinę Szymona. Wiedziałem, że Szymon jest synem Kory i Kamila – mówi Piotr „Vienio” Więcławski, lider MolestyPamiętam jak Kamil Sipowicz kupił Szymonowi pierwszego macintosha z odpowiednim oprogramowaniem, żeby mógł „trzaskać” okładki. Miał program do robienia liter w 3D. Przygotował w nim logo Molesty. Szymon był wtedy moim kumplem, był z mojego środowiska, słuchaliśmy tych samych płyt: hip hopu, Beastie Boys, Rage Against The Machine. Więc cieszyłem się, że to on zrobi naszą okładkę. Do dziś bardzo blisko się trzymamy – dodał raper VienioRaper Vienio bardzo wspiera Szymona w tych niezwykle trudnych chwilach. Sam doskonale wie co znaczy stracić matkę, bowiem jego partnerką jest piękna Orina Krajewska, córka nieżyjącej Małgorzaty Oriny też umarła na raka jajnika w 2014 roku, więc to jest temat, niestety, bardzo mi bliski. Dlatego doskonale rozumiem Szymona. To są takie momenty, że musisz być blisko przyjaciół. Musisz dzwonić, nie możesz wtedy milczeć. Nie może ci się wydawać, że cisza będzie lepsza. „Nie dzwoniłem, bo myślałem, że wolisz być sam..”. Nie! Prawdziwy przyjaciel oferuje wsparcie. Zacznij od smsa… – powiedział Vienio dla są bardzo wzruszające słowa prawdziwego przyjacielaMało kto wiedział o traumatycznych przeżyciach Kory z dzieciństwa. Jej siostra wyjawiła straszliwą prawdęŚmierć Kory uderzyła we wszystkich, ale najbardziej odczuł to jej mąż. Kamil Sipowicz jest zdruzgotany!„Nie było mowy o żadnej chorobie”. Współzałożyciel Maanamu wspomina ostatnie rozmowy z Korą Kim jest syn Kory i Kamila Sipowicza Szymon? Kim jest syn Kory i Kamila Sipowicza Szymon? Kim jest syn Kory i Kamila Sipowicza Szymon?Kuba GórskiFan opery, ładnych nóżek i dobrych, kolorowych napojów. data publikacji: 13:47, data aktualizacji: 14:27 ten tekst przeczytasz w 4 minuty - Po chemioterapii żona tak wymiotowała, że o mało nie umarła z odwodnienia. Przez cały okres leczenia czuliśmy się pozostawieni sami sobie. Najgorszy był brak informacji – opowiada Kamil Sipowicz o zmaganiach Kory z rakiem jajnika. Onkolodzy zastanawiają, jak poprawić jakoś leczenie tego nowotworu. sciencepics / Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Śladem Angeliny Jolie Córce Małgorzaty Braunek nikt badań nie zalecił Apel chorych Jak poprawić jakość leczenia? Zapadalność na raka jajnika w Polsce należy do najwyższych w Europie. Każdego roku zostaje on zdiagnozowany u 3500 Polek, a około 2500 kobiet umiera z tego powodu. Rak jajnika jest najgorzej rokującym nowotworem ginekologicznym. Śladem Angeliny Jolie Prof. Paweł Blecharz z Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej podkreśla, że najpoważniejszym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka jajnika jest występowanie choroby w rodzinie. Wrodzona skłonność daje 50-procentową pewność, że tak się stanie. Kolejnymi czynnikami ryzyka są kwestie związane z gospodarką hormonalną oraz ze stylem życia. Zachorowalności może sprzyjać leczenie niepłodności i otyłość. Lekarze podkreślają, że w ocenie ryzyka wystąpienia choroby wywiad rodzinny jest bardzo ważny. Kobiety, u których w najbliższej rodzinie wystąpił rak jajnika, mogą zrobić sobie badania genetyczne sprawdzające, czy one również są podatne na tę chorobę. Jeśli zostanie u nich stwierdzona obecność wadliwych genów, mogą rozważyć profilaktyczne usunięcie jajników. Trzeba jednak pamiętać, że ten zabieg nie zmniejsza ryzyka w 100 procentach. W Polsce zabieg prewencyjnego usunięcia jajników wykonuje rocznie 500 kobiet. – Niestety, mamy problem z finansowaniem takich operacji - mówi prof. Radosław Mądry wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej. NFZ nie chce płacić za tę procedurę. Córce Małgorzaty Braunek nikt badań nie zalecił Każda kobieta ze zdiagnozowanym rakiem jajnika, oraz członkowie jej rodziny, powinni wykonać badanie genetyczne. Tymczasem w Polsce bada się tylko 10 procent kobiet. - U wszystkich chorych na raka jajnika, istnieje konieczność przeprowadzania badań w kierunku oznaczenia mutacji w genie BRCA1 i BRCA2. Określenie tej mutacji jest ważne z dwóch powodów: po pierwsze, może mieć wpływ na dobór odpowiedniego leczenia celowanego dla wybranej populacji chorych, po drugie, może wspierać proces wczesnej identyfikacji osób z grupy ryzyka w rodzinie pacjentki i objęcia ich regularnym nadzorem onkologicznym – mówi prof. Mądry. Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek, która zmarła na raka jajnika, przyznaje, że dopiero teraz pomyślała, że choroba mamy może ją również dotknąć. Kiedy matka walczyła z nowotworem, żaden lekarz nie poinformował jej o konieczności zrobienia badań genetycznych. Kamil Sipowicz zwraca uwagę, że w ogóle brakuje informacji dla pacjentów i ich rodzin. Jego żona o mało nie umarła na skutek zaburzeń elektrolitowych spowodowanych wymiotami po chemioterapii. Nikt ich jednak nie uprzedził o takich możliwych następstwach leczenia. – Pacjent boi się zadzwonić do lekarza, bo ma wrażenie, że zawraca mu głowę – mówi maż Kory. Apel chorych - W systemie opieki onkologicznej najważniejszy powinien być chory. Jako pacjentka życzyłabym sobie, aby ta prawda była realizowana w praktyce – postuluje Anna Nowakowska, prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Walki z Chorobami Nowotworowymi "Sanitas". - Rak jajnika jest moim trudnym doświadczeniem, z którego dzisiaj czerpię siłę do działania. Gdyby nie moja determinacja i bezkompromisowość, nigdy nie przeszłabym po zawiłych meandrach systemu opieki zdrowotnej, nie znalazłabym najlepszych specjalistów, nie wyedukowałabym się w temacie radzenia sobie z chorobą. Apeluję do osób odpowiedzialnych za zdrowie publiczne, aby pomogły wdrożyć działania strategiczne w raku jajnika tak, by jak najszybciej zacząć minimalizować negatywne i dramatyczne skutki zachorowania na ten nowotwór – dodaje. Jak poprawić jakość leczenia? Nowotwór ten jest wykrywany we wczesnym stadium u zaledwie 25 proc. chorych. U ponad 70 proc. choroba rozpoznawana jest w III lub IV stopniu zaawansowania, gdzie 5-letnie przeżycia wynoszą 42,6 proc. - Brak skutecznych badań profilaktycznych i niespecyficzne objawy raka jajnika powodują, że pacjentki zgłaszają się do lekarza zbyt późno. Wykrycie choroby w I lub II stadium istotnie zwiększa wieloletnie przeżycia, nawet do 90 proc. – mówi prof. Radosław Mądry. Problem polega jednak w tym, że na całym świecie nie robi się badań przesiewowych w tym kierunku, bo ani USG dopochwowe, ani diagnostyka w kierunku markerów nowotworu z krwi, nie są doskonałymi narzędziami we wczesnym wykrywaniu tego raka. Brak specyficznych objawów i możliwości wykonywania badań profilaktycznych sprawiają, że aby poprawić wyniki leczenia, należy wytypować grupę ryzyka. Zdaniem fachowców, terapię powinny prowadzić tylko wyspecjalizowane ośrodki. Badania amerykańskie wykazały bowiem aż 24-miesieczną różnicę w przeżyciu, jeśli zabiegi operacyjne wykonywane były w szpitalach, w których przeprowadza się odpowiednią ich liczbę w porównaniu z placówkami ogólnymi. Wpływ na długość przeżycia ma bowiem dokładność wykonania zabiegu chirurgicznego. Tymczasem rak jajnika jest chorobą całej jamy brzusznej i oprócz interwencji ginekologa niezbędny jest udział chirurga. rak jajnika nowotwory choroby kobiece Dziś rak jajnika traktowany jest jak choroba przewlekła. Jak się ją leczy? Wyjaśnia ginekolog-onkolog Rak jajnika dotyka głównie kobiety po 50. roku życia. Zdarza się także u młodszych. Niestety, sporo pań trafia do lekarza w stanie zaawansowanej choroby — na... Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia "Obudziłam się na poduszce całej we włosach". Mąż ogolił jej głowę Diagnoza "to rak" jest porażająca nie tylko dla chorego. Choroba dotyka bowiem całe otoczenie: rodziców, dzieci, krewnych, przyjaciół, kolegów i koleżanki z... Materiały prasowe Nieoczekiwany skutek zażywania witaminy D. Chodzi o raka jajnika O tym, że warto suplementować witaminę D, a jej niedobór wpływa na kondycję całego organizmu, raczej nikogo nie trzeba już dziś przekonywać. Okazuje się, że lista... PAP Zaczyna się od wzdęć i nudności. Rak jajnika długo daje mylące objawy Na początku daje o sobie znać bardzo niewinnie - wzdęciami, odbijaniem, uczuciem pełności czy biegunką. Później pojawia się wodobrzusze. W przypadku większości... Materiały prasowe Lekarze mówią o nim "cichy zabójca". Rak jajnika każdego roku zabiera prawie 3 tys. Polek Rocznie rozpoznaje się go u 4,5 tys. kobiet. Aż 70 proc. z nich nie przeżywa kolejnych pięciu lat. Każdego roku na raka jajnika umiera blisko 3 tys. Polek. – Mimo... Paulina Wójtowicz Rak jajnika to "cichy zabójca kobiet". Polki mają dostęp do przełomowej terapii Rak jajnika nazywany jest "cichym zabójcą kobiet" - długo nie daje objawów lub są one mało niepokojące. Kiedy w końcu kobieta trafia do specjalisty, okazuje się,... Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia Rozwija się szybko, łatwo pomylić go z czymś innym. To podstępny nowotwór Rak jajnika może rozwinąć się w kilka miesięcy, a więc między jedną a drugą wizytą u ginekologa. Co więcej, nie ma żadnych badań przesiewowych, które w tym... Agnieszka Mazur-Puchała Rak jajnika i jelita grubego wyleczony u myszy w sześć dni. "Nie ekscytujmy się, ale wyniki są obiecujące" Eksperymentalny rodzaj leczenia raka przyniósł imponujące efekty w eksperymencie na myszach. Dzięki zastosowaniu specjalnie podanych cytokin udało się... Małgorzata Krajewska Mówi się o nim "cichy zabójca". Dlaczego raka jajnika często myli się z niestrawnością? O raku jajnika mówi się, że to "cichy zabójca". Początkowo nie daje on bowiem żadnych typowych objawów, a gdy sygnały już się pojawią, są bardzo subtelne. Możemy... Monika Mikołajska Pacjentki i lekarze na to czekali. Lek na raka jajnika refundowany od stycznia 2022 Pacjentki z zaawansowanym, nowo zdiagnozowanym rakiem jajnika od stycznia 2022 r. będą mogły być leczone inhibitorem PARP (niraparibem), niezależnie od obecności... Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia Od śmierci mamy, Małgorzaty Braunek, Orina Krajewska aktywnie działa jako współzałożycielka i prezes Fundacji Bądź, która pomaga osobom chorym na raka. W najnowszym, wzruszającym wywiadzie dla Urody Życia Orina mówi, że bardzo chciałaby, żeby mama poznała ją dzisiejszą, bo bardzo się zmieniła. Artystka uważa, że nie przeszłaby tej przemiany, gdyby nie choroba mamy i jej odejście. Orina Krajewska i Piotr „Vienio” Więcławski: „Dajemy sobie dużo wolności” Oświecona miłość Skąd pochodzi jej nietypowe imię? Okazuje się, że „Orin” oznacza Oświeconą Miłość. Rodzice artystki, zafascynowani buddyzmem, wybrali jej imię po rozmowie z mistrzem zen. Małgorzata Braunek zdradziła w jednym z wywiadów: „Chcieliśmy, żeby imię było dla niej drogowskazem na życie. Nie pasowały do naszej córki Julie, Marysie czy Kasie”. Właśnie ukazała się książka Oriny Holistyczne ścieżki zdrowia. Zapytana dlaczego zajęła się tym tematem, powiedziała Urodzie Życia: „To naturalna konsekwencja tego, co od trzech lat stało się ważną częścią mojego życia – razem z rodziną prowadzę Fundację Małgosi Braunek „Bądź”. Założyliśmy ją po śmierci mamy, to było w pewnym sensie jej życzenie. Mama chorowała na raka, korzystała oczywiście z medycyny konwencjonalnej, ale starała się robić coś więcej – stosowała rozmaite terapie naturalne, praktyki duchowe. (…) Wszystko – umysł, ciało i stan ducha – ma na siebie wpływ. Zaniedbanie jednego z tych obszarów może zaburzać cały system. Moja mama, niestety, nie zdążyła pojechać do kliniki, która oferowała taki rodzaj integralnego leczenia, ale jej wolą było utworzenie czegoś na kształt centrum informacji i studiów nad holistycznym podejściem w medycynie”. Trzy najważniejsze rady dotyczące jedzenia. Orina głęboko wierzy w moc holistycznego spojrzenia na swoje zdrowie, na życie. Sprawdziła tę moc na sobie. Wiele rzeczy testowała na sobie, na bieżąco, pisząc swoją książkę. I nie zawiodła się. Bezpowrotnie zmieniła dietę. Je uważnie, to znaczy czyta etykiety, skład tego, co wkłada do koszyka. Poza tym stara się wiedzieć, skąd pochodzi jedzenie, które kupuje, bo jeśli coś podróżuje przez pół kuli ziemskiej, musi być solidnie spryskane chemią, a tym samym nie jest zdrowe. „Wsłuchuję się też w to, co podpowiada mi ciało. Bo ono często wysyła nam dość jasne sygnały, trzeba tylko chcieć zwrócić na nie uwagę. I to są trzy najważniejsze, najcenniejsze rady dotyczące jedzenia. Poza mądrym odżywianiem dbam o zdrowy, regenerujący sen. No i aktywność fizyczna! Ale to wszystko powinno być „uszyte na naszą miarę”, do tego trzeba dojść metodą prób i błędów – organizm sam podpowie, co jest dla niego najlepsze”, mówi. „Na przykład dzięki rozmowie z profesorem Tanaką odkryłam potęgę slow joggingu. Choć zawsze uważałam, że bieganie to kompletnie nie moja bajka. Tymczasem okazało się, że to powolne truchtanie jest dla mnie idealne. Przy każdym spadku energii działa jak zastrzyk mocy. No i jest jeszcze jedna arcyważna sprawa – trzeba znaleźć swój sposób na redukowanie stresu”, dodaje. Recepta na odosobnienie Jedna z rozmów w książce Oriny to wywiad z profesorem medycyny chińskiej Li Jie. Mówi w nim o dwóch rodzajach postu w medycynie chińskiej. Jeden z nich to post żywieniowy, drugi to post psychiczny. Profesor powiedział, że jednym z lekarstw w medycynie chińskiej jest odosobnienie. W Chinach zapisuje się je „na receptę”. Ten lek to nic innego, jak czas na pobycie ze sobą, skontaktowanie się z tym, co się w nas dzieje. „Zaczęłam ten medykament stosować”, mówi Urodzie Życia Orina. „Pozwoliłam sobie na to, by się od czasu do czasu wyłączać. Ale wyłączać się bez wyrzutów sumienia, bez myśli: „A może ktoś mnie teraz bardzo potrzebuje, dzieje się coś ważnego, a ja o tym nie wiem”. Tego można się nauczyć. Z czasem i praktyką jest coraz łatwiej. Dziś potrafię odciąć się na kilka dni, nie odbierać telefonu, nie odpisywać na maile. To się naprawdę da zorganizować, nawet jeśli pracuje się zawodowo, nawet jeśli ma się dom, rodzinę”. Na spotkanie miłości Kiedy odchodziła mama Oriny, Małgorzata Braunek jej córce przydarzyła się miłość. Na jej drodze stanął Piotr „Vienio” Więcławski, raper, który z Pawłem „Włodim” Włodkowskim założył zespół Molesta Ewenement. To spotkanie miłości i pożegnanie mamy zazębiły się ze sobą. Orina wspomina: „Zdążyli się poznać. Bardzo się z tego cieszę i wierzę, że tak to miało być. Piotrek bardzo pięknie się mną wtedy opiekował. Po prostu był, wniósł w tamten trudny, ostateczny czas dużo... życia. A ten podmuch życia był mi wtedy bardzo potrzebny. Piotrek z natury jest bardzo wspierający. Angażuje się w pomoc w fundacji. Prowadzi warsztaty kulinarne, które organizujemy razem z Fundacją Onkolandia w Centrum Zdrowia Dziecka. Wiem, że to, co robimy, to co robi nasza fundacja, jest dla niego ważne. Nieprzerwanie wierzył też, że uda mi się skończyć tę książkę, której napisanie było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Jego przyjaźń i wsparcie są dla mnie wielką siłą”. Cały wywiad z Oriną Krajewską w październikowym numerze Urody Życia! Fot. Monika Kmita Fot. Archiwum prywatne

orina krajewska i szymon sipowicz